Jak się zaczęło, współprace i jak to z nimi jest?
11/10/2018
10
Trochę o moich początkach i współpracach z wydawnictwami
A więc od początku.
Na bookstagramie jestem już ponad rok a zaczęło się od
obserwowania kont książkowych z prywatnego profilu. Po pewnym czasie zdjęcia książek
zaczęły mnie inspirować, sama zaczęłam coś tworzyć i dodawać na swój profil
oczywiście prywatny. Po głowie chodziły mi myśli o założeniu drugiego,
książkowego konta, ponieważ nie widziałam sensu pokazywania zdjęć książek swoim
znajomym, którzy nie dzielą razem ze mną tej pasji. I tak właśnie zaczęła się
moja piękna przygoda.
Kiedy już miałam te kilkaset obserwatorów zaczęły mi chodzi po
głowie współprace z wydawnictwami. Wiedziałam, że coś takiego istnieje, ale nie
wiedziałam jak to wygląda, jakie są tego zasady i kto oczywiście chciałby mi
tak po prostu wysłać książkę za krótką opinię. Jak się szybko przekonałam do
współpracy w dużej mierze potrzebny jest również blog. Trochę mnie to zniechęciło do barterowej współpracy, ponieważ nie widziałam siebie, jako osoby, która prowadzi
bloga (kto w ogóle jeszcze czyta blogi?- Tak myślałam i trochę myślę tak
nadal). Jednak jak widać spróbowałam chyba po pół roku prowadzenia bookstagrama
i wiecie, co? Nie żałuję. Może mój blog nie ma dużej liczby wyświetleń, ale w
końcu jest mój, ja na nim rządzę! No i oczywiście nie oszukujmy się… dzięki
niemu zyskałam w oczach wielu wydawnictw i nawiązałam więcej współprac.

Ehhh… to miał być krótki i przyjemny wpis a wyszło jak zwykle.
Mimo iż jestem już trochę w blogo i instasferze to muszę wam powiedzieć,
że każda otrzymana książka od wydawnictwa nadal mnie cieszy no i mam nadzieję,
że zobaczycie kiedyś mojego blurba!
Jeśli chodzi o moje współprace to, co tu dużo mówić, jeśli widzę,
na instagramie jakąś nowość i chce ją mieć piszę prośbę o egzemplarz
recenzencki do wydawnictwa. Niektóre wydawnictwa same proponują książki w
ramach stałej współpracy a inne odzywają się na instagramie (i to mnie
najbardziej cieszy).
Jeśli miałabym poradzić coś tak zwanym „świeżakom” na bookstagramie to bądźcie cierpliwi i róbcie to, co sprawia wam przyjemność a wtedy na pewno ktoś będzie chciał z wami współpracować.
Ja już uciekam, bo moja mama robi placki (kocham je prawie tak
jak książki), trzymajcie się i jak najwięcej zadowalających współprac.
Ciekawe spostrzeżenia. 😊
OdpowiedzUsuńCiekawie napisane, ale według mnie to wszystko zależy od człowieka :)
OdpowiedzUsuńWiadomo, wyżej napisałam jak to wygląda z mojej strony :)
UsuńBardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga - podoba mi się tu ;)
OdpowiedzUsuńJa właśnie wróciłam d blogowania bo dłuuuuugiej przerwie i bardzo mi z tym dobrze. Też mam cały czas wrażenie, że nikt nie czyta blogów - a jak już to tylko te największe. Blogów książkowych jest cała masa, z jednej strony wiem, że każdy dzięki temu znajdzie coś dla siebie ale jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest "Nas" za dużo aby każdy dostał tyle uwagi ile by chciał.
Zgadzam się, niestety jeśli chce się mieć naprawdę dobrego, pięknego, estetycznego bloga to trzeba poświęcić temu bardzo dużo czasu dlatego nie każdy takiego ma :) Zawsze i we wszystkim znajdą się plusy i minusy.
UsuńPS. Dziękuję za miłe słowa :)
Świetny blog, ładna grafika i już zaobserwowałam :) Możesz być pewna, że będę regularnie odwiedzać :D
OdpowiedzUsuńOwszem, wydaje mi się, że blogi nie są już aż tak popularne jak te kilka lat temu. Ja sama recenzje publikuję na blogu od roku czasu i mimo wszystko uwielbiam to - dużo bardziej niż bookstagrama :)
Jeśli chodzi o współprace to akurat pewne wydawnictwo do mnie samo napisało. Potem kolejne, a ja sama do niektórych też napisałam :) Warto próbować. Ale owszem, nie warto brać książek, które mogą nam się nie spodobać. I nie ma co się bać pisać negatywnych recenzji. A jeśli wydawnictwu to się nie podoba to cóż, należy urwać współpracę. Ja sobie obiecałam, że będę szczerze pisać o książkach :)
http://whothatgirl.blogspot.com
Dokładnie! Myślę że dużym krokiem do sukcesu jet również szczerość wobec obserwatorów i wobec wydawnictw. Jeśli wydawnictwo jest profesjonalne powinno docenić także i te negatywne recenzje :)
UsuńBlogi czyta coraz mniej ludzi, jednak jest to taki mój mały kawałek świata i nie oddałabym go za nic. ;)
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem strony graficznej bloga, bez dwóch zdań przyciąga uwagę! Ciekawa historia i szczerze mówiąc, czuję się bardzo zachęcona do założenia wreszcie konta na insta, przed którym od tylu lat się zaciekle bronię ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Ja prowadzę bloga końca 2013 r. i nie wyobrażam sobie już bez niego życia. Miałam okresy przestoju i okresy płodności, ale zawsze wracałam. Nie mam za to innych kont społecznościowych, poza FB, który prowadzi mój facet.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)